Praktyczna pamiątka z Wrocławia
W tym roku nie miałam zaplanowanego urlopu, poza tym nie dostałam wolnego w miesiącach letnich, tylko w październiku, toteż nie pojechałam na żadne wczasy, a tylko na dwie wycieczki krajowe. Pierwsza była do Warszawy na dwa dni - zwiedziłam najważniejsze miejsca, czyli Zamek Królewski, Starówkę, Sejm, Łazienki i pałac w Wilanowie. Druga wycieczka to były trzy dni we Wrocławiu. Było super. Poza tym we Wrocławiu podobało mi się bardziej niż w Warszawie. Stolica Dolnego Śląska ma ciekawsze atrakcje do zaoferowania turystom niż Warszawa. We Wrocławiu zwiedziłam Muzeum Miejskie, w którym spędziłam większą część pierwszego dnia, potem poszłam do teatru na sztukę pod tytułem "Świętoszek". Drugiego dnia zwiedziłam Muzeum Militarne i Muzeum Etnograficzne, a potem Ogród Botaniczny. Trzeciego dnia zajrzałam do Muzeum Sztuki Mieszczańskiej. Resztę dnia poświęciłam na to, co każdy turysta lubi najbardziej, czyli chodzenie po sklepach. W tym roku postanowiłam nie kupować typowych pamiątek, na których przez cały czas będzie tylko osiadać kurz. Postawiłam na coś praktycznego. Chodząc po centrum handlowym trafiłam do sklepu obuwniczego Dune. Przymierzyłam tam chyba z pięćdziesiąt par butów zimowych. W końcu kupiłam sobie markowe kozaki, które na podeszwach mają napis Dune. Buty te to najlepsza i najbardziej praktyczna pamiątka, jaką kiedykolwiek sobie kupiłam.